Nekropolie, cmentarze są miejscami, które w jakiś dziwny sposób powodują, że chcę je fotografować. Szczególnie te stare, zapomniane, niszczejące, na których z rzadka znajdzie się – najczęściej już dawno wypalony znicz. To miejsca tajemnicze i magiczne.

Necropolises, cemeteries are places that in some strange way make me want to photograph them. Especially the old, forgotten, decaying ones, where there is a torch that has been burned out most rarely. They are mysterious and magical places.

Czasami ktoś tam się pojawi, by położyć wiązankę kwiatów, która później czeka przez rok aż zostanie (lub nie) wymieniona na nową. Na żydowskich kirkutach zamiast kwiatów układa się kamienie. Te nie więdną i najczęściej leżą na macewach przez kolejne długie lata…

Sometimes someone will appear there to lay a bunch of flowers, which later waits for a year to be replaced (or not). Stones are placed on Jewish cemeteries instead of flowers. These do not wither and most often lie on matzevot for years to come…

Cmentarze to historie. Historię żyjących kiedyś w tych miejscach ludzi lub tak, jak w przypadku nekropoli wojennych – ludzi, którzy w tych miejscach walczyli i zginęli. Zawsze zastanawiam się kim byli czy mieli rodziny, czy ktoś o nich pamięta? Czy ich wspomina? Jak żyli? Co po sobie zostawili? Jakimi byli ludźmi?

Cemeteries are stories. A story of people who once lived in these places or, as in the case of war necropolises, people who fought and died in these places. I always wonder who they were, did they have families, does anyone remember them? Does anyone remember them? How did they live? What did they leave behind? What kind of people were they?

Trudno powiedzieć, że lubię cmentarze… ale lubię po nich spacerować i lubię je fotografować.

It’s hard to say that I like cemeteries… but I like to walk around them and I like to photograph them.

Nekropolie (Necropolises):

Od najnowszych (From the latest)

Kirkut w Sosnowcu przy ul. Stalowej (The Kirkut in Sosnowiec on Stalowa St.)

Kirkut w Lesku (Lesko Kirkut)