To niebywałe… tak właśnie pomyślałem. Niebywałe. I to nie było pozytywne stwierdzenie. Szedłem po dywanie liści. Ale ten dywan sprawiał wrażenie takiego stęchłego, wilgotnego łacha, w którego wtarto nieskończoną ilość brudu, psiej czy tam kociej sierści i wszelakiej maści odpadków. Spomiędzy czarnych zatęchłych liści wyrastają dzikie trawy, które – suche już o tej porze roku – dopełniają przygnębiającego i odrażającego obrazu. 

It’s incredible… that’s what I thought. Incredible. And that is not a positive statement. I was walking on a carpet of leaves. But this carpet gave the impression of such a musty, damp patch, with an infinite amount of dirt, dog’s or cat’s hair and all kinds of garbage. From among black, musty leaves wild grasses grow up, which – already dry at this time of year – complete the depressing and repulsive picture.  

Jakby tego było mało co kilka metrów rośnie jakiś krzew lub drzewo, którego nikt nie zasadził a wyrosło samo z przypadkowo rzuconego przez wiatr nasiona. Ostre, drapiące, bezlistne gałęzie dodatkowo utrudniają chodzenie po tym miejscu.

As if that wasn’t enough, every few meters there’s some bush or tree, which wasn’t planted by anyone and grew from a seed thrown by the wind. Sharp, scratching, leafless branches additionally make it difficult to walk through this place. 

Każdy krok stawiam delikatnie i ostrożnie – jak bym chodził po bagnie. Ale nie boję się wpaść po pas w grzęzawisko. Boję się potknąć o zarośniętą lub zasypaną liśćmi macewę. Raz – aby nie zrobić sobie krzywdy a dwa – bo to jednak macewa… nagrobek. Żydowska stela nagrobna. Nie wypada. Nie powinno się spacerować po nagrobkach. Tak mnie nauczono. Szacunek? Pamięć? W tym miejscu próżno tego szukać. A przecież macewa ze swoimi płaskorzeźbami ma nie tylko charakter dekoracyjny. Elementy płaskorzeźb macewy symbolizują cechy zmarłego. Nie chcę nawet przypadkiem stawać na macewach.

I take every step gently and carefully – like I would walk through a swamp. But I’m not afraid to fall into a bog. I am afraid to trip over a matzeva overgrown or covered with leaves. For one – not to hurt myself and secondly – because it is a matzeva… a gravestone. Jewish tombstones. It is not appropriate to do so. You should not walk on tombstones. This is how I was taught. Respect? Memory? It’s not worth looking for such things in this place. And yet a matzeva with its reliefs is not only decorative. Elements of the bas-reliefs of the matzeva symbolize the characteristics of the deceased. I wouldn’t even want to stand on a matzeva on accident. 

Ale to trudne, bo nie wiadomo gdzie leżą. Kilka widać wystających ponad liście i trawy – te łatwo ominąć. Większość jednak można zauważyć dopiero gdy się ich ostrożnie szuka. Napisy widać ledwo ledwo jedynie na kilku. Dwóch? Trzech? 

But it is difficult, because you do not know where they lie. A few can be seen sticking out of leaves and grass – these are easy to avoid. Most of them, however, can be noticed only when you look for them carefully. The inscriptions are barely visible on just a few. Two? Three?  

Gdy odchodzę nieco dalej i spoglądam (już ze świadomością, że patrzę na kirkut) to wtedy widzę podwójną aleję drzew. Charakterystyczną dla cmentarza. Ale tuż obok ogrodzenie ogródków działkowych a przy wejściu na ich teren duży kontener na śmieci. Razi. Tym bardziej razi to, że – takie mam wrażenie – nikomu nie przeszkadza stojący kontener na śmieci w wyrzucaniu tychże na miejsce pochówku ludzi. Mimo stojących tablic z informacją, że to teren cmentarza i nie wolno (tutaj szczególnie) wyrzucać śmieci. 

When I go a little further away and look (already knowing that I am looking at the Jewish cemetery), I see a double avenue of trees. It is characteristic for the cemetery. But right next to it there is a fence of allotment gardens and at the entrance there is a big garbage container. Shocking. It’s all the more striking that – from my impression – nobody bothers with a standing garbage container, instead throwing it away to the place where people are buried. Despite the standing plaques informing that this is the area of the cemetery and you are not allowed (especially here) to throw away the garbage.  

Tak naprawdę to, co się stanie ze mną po śmierci średnio mnie interesuje – ale między innymi patrząc na taki jak tu widok – coraz bardziej skłaniam się do przekonania, że pomysł sadzenia drzew w urnie z prochem zmarłej osoby i posadzenie takiego drzewa w ogrodzie, w lesie… gdziekolwiek, ma sens. I chyba tak bym chciał. 

In fact, what happens to me after my death is of average interest to me – but looking at a view like this, among other things – I am more and more inclined to believe that the idea of planting trees in an urn with the ashes of a deceased person and planting such a tree in a garden, in a forest… wherever, makes sense. And I guess I would like that. 

Czy przyjemnie siedzieć przy rozpalonym grillu, popijać wódkę… może piwo, zajadać kiełbasę i śmiać się… bawić po prostu, ze świadomością że tuż za ogrodzeniem mojej rekreacyjnej działki są ludzkie groby? Tego nie wiem. Ale nie chciałbym tak, niezależnie po której stronie ogrodzenia miałbym być. 

Is it nice to sit at a hot barbecue, drink vodka… maybe a beer, eat sausage and laugh… have fun just knowing that there are human graves right behind the fence of my recreational plot? I do not know that. But I wouldn’t want it, regardless of which side I would be on.  

Przyszedłem tutaj z synem. On mnie tu przyprowadził. A wcześniej zachęcił do odwiedzenia tego miejsca – bo był tutaj dzień czy dwa dni wcześniej. Szukał skrytki geocachingowej – taka zabawa terenowa. Wieczorem – a o tej porze roku wieczory są już ciemne. Skrytkę znalazł, ale przy okazji zreflektował się, że chodzi po cmentarzu. Że wszedł na jego teren nawet nie mając świadomości że wchodzi na kirkut. Każdy może tu wejść, za przeproszenim odlać się pod drzewem czy wyprowadzić za potrzebą swojego psa. Ot tak. 

I came here with my son. He brought me here. And before that, he encouraged me to visit this place – because he had been here a day or two before. He was looking for a geocaching box – a field play. In the evening – and at this time of year evenings are already dark. He found the geocache, but he realized he was walking around a cemetery. He said that he entered the cemetery without even being aware of that fact. Everyone can enter the cemetery, pee under the tree, or walk his dog whenever he needs it. Just like that. 

To niebywałe. Powtórzę raz jeszcze. To niebywałe. Nie jestem specjalnie wierzący a jeszcze mniej religijny. Staram się żyć uczciwie i z szacunkiem dla drugiego człowieka. Jak mawiał Profesor Bartoszewski – staram się być przyzwoitym człowiekiem. Oczywiście nie zawsze mi się udaje. Jestem ułomny i popełniam błędy… Ale nigdy nie przyszło by mi do głowy aby właśnie tutaj wywieźć stare opony. Przecież nie znalazły się tutaj przypadkiem. Miejsca pochówku naszych bliskich odkąd zeszliśmy z drzew były dla nas ludzi miejscami szczególnymi. Co się z nami zatem stało? 

It is incredible. I will repeat it again. This is incredible. I am not particularly believing and even less religious. I try to live an honest life with respect for the other person. As Professor Bartoszewski used to say, I try to be a decent person. Of course, I do not always succeed. I am imperfect and I make mistakes… But it would never have come to my mind to throw old tires away here. After all, they were not brought here by chance. The burial places of our loved ones were special places for us, people, ever since we came down from the trees. So, what happened to us?  

Inna sprawa, to pytanie dlaczego miasto stać jedynie na postawienie dwóch tablic (które nota bene też mogłyby być już dawno odnowione) że to teren cmentarza i nie wolno tu wyrzucać śmieci? Naprawdę – tylko tyle? Czy ogrodzenie tego miejsca zrujnuje miejski budżet? Już nie mówię o sprzątnięciu terenu. Nie wiem, do kogo on należy. Czy to własność miasta czy też może pieczę nad nim sprawuje gmina żydowska? Nie wiem. Ale nawet gdyby tak było, to co? Nie można się z nimi dogadać? Nie pozwolą ogrodzić i zabezpieczyć? Dlaczego nikogo to nie interesuje i nie oburza? Dlaczego nie dbamy o ten kawałek historii? Dlaczego zwykły pomnik miernego prezydenta jest chroniony tak, jak najcenniejszy skarb, na którym powieszenie tęczowej flagi traktowane jest jak przestępstwo, a na grobach – często ludzi, którzy polegli w obronie swojej przecież Ojczyzny bezkarnie można zrobić chlew?

Another question is why the city can only afford to erect two plaques (which, by the way, could have been renovated a long time ago as well) that this is the area of a cemetery and you are not allowed to throw away garbage here? Really – that’s it? Will fencing this place ruin the city’s budget? I am not talking about cleaning up the area anymore. I do not know who it belongs to. Is it the property of the town or maybe the Jewish community is taking care of it? I don’t know. But even if it was, so what? Can’t you get along with them? They won’t let you fence and secure it? Why doesn’t anybody care about it and outrage? Why don’t we care about this piece of history? Why is an ordinary statue of a mediocre president protected as a most precious treasure, on which hanging a rainbow flag is treated as a crime, and on the graves – often people who died while defending their Homeland can be made into a pigsty with impunity?

Kim się staliśmy? My Polacy, My Europejczycy… my Ludzie.

Who have we become? We Poles, we Europeans… we People. 

Znalazłem tu przy jednym ze zniszczonych nagrobków przykręconą tabliczkę a na niej taka oto treść: „Zmarły był obywatelem Polski. Służył w Polskim Wojsku i w obronie Polski zginął. Zostawcie w spokoju miejsce jego spoczynku. Religii jest dużo. Ale tylko jeden jest Pan Bóg”.

I found here at one of the destroyed tombstones a screwed-on plaque with such words: “The deceased was a Polish citizen. He served in the Polish Army and died in defence of Poland. Leave the place of his rest in peace. There are many religions. But there is only one God”

Galeria projektu (Project Gallery)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *